pt.. sty 9th, 2026

Cmentarz żydowski przy ul. Lipowej

Cmentarz żydowski przy ulicy Lipowej w Pruszkowie jest jednym z tych miejsc, które zupełnie zmieniają sposób patrzenia na miasto. Wystarczy skręcić z ruchliwszych ulic w stronę granicy z Komorowem, by nagle znaleźć się w przestrzeni wyciszonej, ukrytej za murem, w której historia miejscowej społeczności żydowskiej została zapisana w kamieniu – na macewach, w domu przedpogrzebowym, w układzie alejek. To jedyne tak wyraziste, materialne świadectwo obecności Żydów w Pruszkowie, społeczności, która współtworzyła rozwój miasta od końca XIX wieku, a w czasie wojny niemal całkowicie zniknęła z miejskiego krajobrazu. Cmentarz jest zabytkiem wpisanym do rejestru, ale przede wszystkim działa jak czuły sejsmograf pamięci – przypomina o ludziach, rodzinach, historiach przerwanych nagle, a jednocześnie pokazuje, jak wyglądał „normalny”, uporządkowany rytm życia społeczności, która miała własną dzielnicę, szkoły, modlitewnie i własne miejsce pochówku.

Historia powstania nekropolii

Cmentarz żydowski w Pruszkowie powstał na początku XX wieku, gdy miejscowa gmina wyznaniowa uzyskała samodzielność i przestała podlegać gminie w Nadarzynie. Za datę założenia przyjmuje się rok 1904–1905, kiedy to sfinalizowano wykup gruntu przy dzisiejszej ulicy Lipowej od właścicieli folwarku, związanych z rodziną Potulickich. Wiadomo, że w zakup zaangażowani byli pruszkowscy przedsiębiorcy żydowskiego pochodzenia – rodzina Teichfeldów – oraz Mordechaj Gutowicz, którego nazwisko do dziś pojawia się w opowieściach o tym miejscu jako nazwisko jednego z najważniejszych inicjatorów całego przedsięwzięcia. Nekropolia szybko stała się centrum życia religijnego społeczności, która intensywnie rosła wraz z industrializacją Pruszkowa – Żydzi byli tu kupcami, rzemieślnikami, współtwórcami lokalnego przemysłu.

Sama lokalizacja – na południowych obrzeżach ówczesnej miejscowości, przy skrzyżowaniu z dzisiejszą ulicą Mordechaja Gutowicza – doskonale oddaje logikę ówczesnego planowania: cmentarz miał być na uboczu, ale wystarczająco blisko, by można było organizować kondukty pogrzebowe z dzielnicy żydowskiej, której centrum skupiało się wokół dawnej ulicy Zakątnej. Z czasem wokół nekropolii dogęściła się zabudowa, jednak sam cmentarz pozostał zamkniętą enklawą, trochę jak kapsuła czasu, w której zachowały się nie tylko nagrobki, ale i układ przestrzenny typowy dla żydowskiej sztuki sepulkralnej z początku XX wieku. Właśnie przez to, przechodząc przez bramę, ma się wrażenie przeniesienia w epokę, kiedy Pruszków dopiero zdobywał prawa miejskie, a jego mieszkańcy – niezależnie od wyznania – patrzyli w przyszłość z nadzieją na rozwój.

Cmentarz w czasie wojny i powojenne losy

W czasie II wojny światowej los społeczności żydowskiej Pruszkowa uległ dramatycznemu odwróceniu – powstało otwarte getto, wytyczone w rejonie dzisiejszych ulic Komorowskiej, Ceramicznej, Polnej i Armii Krajowej, a jego mieszkańcy podzielili w końcu los warszawskiego getta i ofiar Treblinki. Cmentarz przy Lipowej pozostał natomiast jednym z nielicznych miejsc, które nie zostały całkowicie zniszczone. Niektóre źródła podkreślają, że Niemcy nie prowadzili tu systematycznej dewastacji, choć nekropolia ucierpiała: częściowo rozebrano ogrodzenie, traktując je jako cel ćwiczeń wojskowych, a pojedyncze macewy zostały uszkodzone lub przewrócone. Wzdłuż południowego muru pochowano żydowskich żołnierzy poległych podczas kampanii wrześniowej 1939 roku, co do dziś należy do najbardziej poruszających fragmentów tej przestrzeni.

Po wojnie cmentarz przeszedł pod opiekę Gminy Wyznaniowej Żydowskiej w Warszawie, ale przez dziesięciolecia pozostawał raczej na marginesie uwagi – tak jak wiele podobnych nekropolii w Polsce. Zmiana przyszła dopiero w latach 90. i na początku XXI wieku, kiedy rozpoczęto systematyczne prace porządkowe i konserwatorskie. Ogromne znaczenie miała współpraca polsko‑niemiecka – pastor Gerhard Voss z Esslingen oraz młodzież z Niemiec i z pruszkowskiej szkoły budowlanej przez lata przyjeżdżali tu, by porządkować teren, prostować macewy, odtwarzać fragmenty ogrodzenia i ratować to, co dało się uratować. Dzięki temu cmentarz nie stał się dzikim, zapomnianym zagajnikiem, lecz zachował czytelną strukturę nekropolii, a budynek domu przedpogrzebowego odzyskał dawną formę.

Układ przestrzenny i architektura

Plan i ogrodzenie

Od strony urbanistycznej cmentarz ma wyraźnie czytelny, choć stosunkowo kameralny układ. Działka ma kształt wydłużonego trapezu o powierzchni około 0,5 hektara, o przybliżonych wymiarach 40 na 120 metrów. Wejście prowadzi przez bramę od strony ulicy Lipowej, gdzie od razu zwraca uwagę fragment muru i sylwetka domu przedpogrzebowego z czerwonej cegły. Ogrodzenie, choć częściowo rekonstruowane po zniszczeniach wojennych, nadal tworzy wyraźną granicę między światem zewnętrznym a przestrzenią nekropolii – przekroczenie bramy jest bardzo wyczuwalnym gestem przejścia w inną, bardziej wyciszoną rzeczywistość.

Zaraz za wejściem otwiera się główna oś widokowa, która prowadzi w głąb cmentarza – między drzewami widać rzędy macew, biegnące równolegle, lekko wznoszące się ku dalszej części działki. Układ jest typowo rzędowy, pozbawiony romantycznej „malowniczości” znanej z niektórych cmentarzy chrześcijańskich; tutaj dominuje porządek, powtarzalność, jasne zasady rozmieszczenia grobów. Spacerując wzdłuż rzędów, widać, jak kolejne pochówki wypełniały przestrzeń od początku XX wieku aż po ostatnie lata funkcjonowania gminy. Nawet tam, gdzie nagrobki zniknęły, wyczuwalne są puste „luki”, które przypominają o opuszczonych grobach.

Dom przedpogrzebowy i stół do tahary

Jednym z najbardziej charakterystycznych elementów cmentarza jest dom przedpogrzebowy stojący tuż przy bramie. To niewielki, ceglany budynek z prostą, ale wyrazistą architekturą, który pełnił kluczową rolę w rytuale żydowskiego pochówku. W jego wnętrzu znajduje się kamienny stół do rytualnego obmycia ciała zmarłego – tahary – co jest wyjątkowo cennym elementem wyposażenia, rzadko zachowanym w takiej formie na cmentarzach w Polsce. Sama świadomość, że w tym miejscu przez dziesięciolecia, zgodnie z odwiecznymi zasadami, przygotowywano zmarłych do ostatniej drogi, sprawia, że budynek nabiera bardzo szczególnego znaczenia.

Fasada domu przedpogrzebowego zachowała skromne detale ceglane: gzymsy, obramienia otworów, subtelne podziały ścian, które wyróżniają go spośród otaczającej zieleni. Podczas prac konserwatorskich odnowiono zarówno mury, jak i dach, a wnętrze uporządkowano, dzięki czemu łatwiej wyobrazić sobie dawne funkcje tego miejsca. Z zewnątrz budynek wydaje się niemal niepozorny, dopiero chwila zatrzymania i świadomość, jaką rolę pełnił w rytuałach gminy, pozwala dostrzec jego wagę – to w pewnym sensie próg między światem żywych a zmarłych, obowiązkowy etap każdej drogi na cmentarz.

Macewy i symbolika nagrobków

Najważniejszym aktorem tego miejsca pozostają oczywiście macewy – kamienne stele nagrobne ustawione w równych rzędach, zwrócone licem w stronę zachodnią. Na cmentarzu zachowało się około dwustu nagrobków, z czego większość w stanie stosunkowo dobrym, co w skali regionu jest wynikiem naprawdę wyjątkowym. Wiele z nich wykonano z piaskowca, część z innych kamieni, a ich forma odzwierciedla typowe rozwiązania żydowskiej sztuki sepulkralnej z pierwszych dekad XX wieku. Dominują pionowe płyty z zaokrąglonym lub ściętym górnym zakończeniem, z inskrypcjami w języku hebrajskim, często uzupełnionymi krótką informacją po polsku.

Wśród nagrobków pojawiają się również bardziej rozbudowane formy: sarkofagi oraz pomniki w kształcie ściętego drzewa, stawiane na grobach osób zmarłych w młodym wieku. Symbolika tych przedstawień jest bardzo przejmująca – ścięte drzewo to oczywiste nawiązanie do przerwanego życia, ale w połączeniu z cichym otoczeniem cmentarza wybrzmiewa jeszcze silniej. Na wielu macewach widać tradycyjne żydowskie symbole: dłonie kapłańskie, dzban do polewania, gwiazdę Dawida, motywy roślinne. Niektóre nagrobki upamiętniają ofiary Zagłady, co dopisuje do nekropolii dodatkową, powojenną warstwę pamięci, wykraczającą poza zwykły, przedwojenny rytm życia społeczności.

Cmentarz jako miejsce pamięci o społeczności Żydów pruszkowskich

Spacer między macewami szybko uświadamia, że w tym miejscu spoczywa ostatnie pokolenie Żydów pruszkowskich, które mogło umierać w sposób uporządkowany, zgodny z religijnym rytuałem. Wśród nagrobków są groby kupców, rzemieślników, członków lokalnych elit gospodarczych, ale również zwykłych mieszkańców – dzieci, osób w średnim wieku, starszych. Te kamienne stele tworzą razem mapę społeczności, której nie da się już odnaleźć w zabudowie centrum, bo synagoga nie przetrwała, dzielnica żydowska przeszła powojenne przekształcenia, a nazwiska dawnych mieszkańców zniknęły z szyldów i tablic.

Cmentarz przy Lipowej stał się więc jedynym tak wyraźnym, ciągłym świadectwem istnienia tej społeczności. W pewnym sensie to tutaj najlepiej widać, że żydowski Pruszków nie był abstrakcyjną kategorią, ale bardzo konkretnym światem – ze swoimi rodzinami, sąsiedztwami, zawodami, konfliktami i solidarnością. Wrażenie robi fakt, że mimo wojennej zawieruchy i późniejszych zaniedbań, tak wiele nagrobków przetrwało i dziś może być czytane jako zbiorowa opowieść o losach ludzi, którzy współtworzyli to miasto na równi z innymi społecznościami. Każde nazwisko, data, hebrajski fragment epitafium to kolejny punkt, w którym przeszłość spotyka się z teraźniejszością.

Ochrona konserwatorska i status zabytku

Cmentarz żydowski przy ulicy Lipowej figuruje w rejestrze zabytków pod numerem A‑1339, na mocy decyzji wydanej pod koniec 1988 roku. Oznacza to, że jest objęty ścisłą ochroną konserwatorską, a wszelkie działania przy ogrodzeniu, domu przedpogrzebowym, nagrobkach czy zieleni wymagają uzgodnień z odpowiednimi służbami. Taki status nie tylko zabezpiecza nekropolię przed dalszą degradacją, ale również podkreśla jej rangę jako dobra kultury o znaczeniu ponadlokalnym. W dokumentach ewidencyjnych cmentarz funkcjonuje jako zabytek nieruchomy wraz z domem pogrzebowym, co pokazuje, że ochroną objęto cały zespół, a nie tylko wybrane jego elementy.

W praktyce obecność w rejestrze przełożyła się na konkretne działania: możliwe stało się pozyskiwanie środków na prace konserwatorskie, łatwiej było angażować partnerów zagranicznych i lokalne instytucje, takie jak pruszkowskie szkoły czy Muzeum Dulag 121, które organizuje na cmentarzu spacery edukacyjne i spotkania poświęcone historii Żydów z Pruszkowa. Nekropolia pojawia się także w gminnych ewidencjach zabytków jako jeden z kluczowych obiektów dziedzictwa miasta. Dzięki temu cmentarz nie jest już tylko „zapomnianym miejscem na końcu ulicy”, ale ważnym punktem na mapie lokalnej pamięci, o który zabiega się świadomie i z wyczuciem.

Wrażenia z wizyty i atmosfera miejsca

Wejście na teren cmentarza przy Lipowej za każdym razem robi podobne wrażenie, niezależnie od pory roku. Za murem od razu zmienia się akustyka – dźwięki ulicy wyraźnie cichną, powietrze gęstnieje, a pierwsza myśl to zwykle zaskoczenie, jak bardzo „inny” jest ten fragment Pruszkowa. Drzewa – część posadzona jeszcze w czasach intensywnego użytkowania nekropolii, część młodsza – tworzą wysoki, nieregularny dach, przez który tylko miejscami przebijają się plamy światła. Między pniami widać rzędy macew, niektóre proste, inne przechylone, częściowo wrośnięte w ziemię. Ten lekki chaos natury, która po latach częściowo „odzyskała” teren, spotyka się z dawną geometrią rzędów grobów w sposób bardzo filmowy.

Podczas spaceru łatwo złapać się na tym, że zaczyna się czytać nagrobki jak rozdziały książki. Każde nazwisko, każda data otwiera pole do wyobrażeń: kim był człowiek pochowany pod konkretną płytą, jak wyglądało jego życie w Pruszkowie, jakiej branży dotyczyła jego działalność, jak wyglądał jego dom w żydowskiej dzielnicy. Czasem uwagę przyciąga symbol, czasem starannie rzeźbione litery, czasem drobny szczegół, jak odłupany róg czy ślad po dawnym zniszczeniu. Wrażenie jest szczególne zwłaszcza w tych miejscach, gdzie nagrobki upamiętniają osoby, które zginęły w czasie Zagłady lub zmarły na emigracji – nekropolia staje się wtedy nie tylko cmentarzem, ale i miejscem dopisywania powojennych historii.

Praktyczne informacje dla odwiedzających

Dojazd: cmentarz znajduje się przy ul. Lipowej, w południowej części Pruszkowa, blisko granicy z Komorowem. Najwygodniej dotrzeć tu z centrum miasta pieszo lub komunikacją podmiejską w kierunku Komorowa; w okolicy są przystanki autobusowe, a z dworca kolejowego droga zajmuje kilkanaście–kilkadziesiąt minut spacerem. Wejście na cmentarz zlokalizowane jest od strony Lipowej, w pobliżu skrzyżowania z ulicą Mordechaja Gutowicza. Zwiedzanie i godziny: cmentarz nie jest typową atrakcją turystyczną z regularnymi godzinami otwarcia; w praktyce dostęp bywa możliwy podczas dni otwartych, spacerów tematycznych organizowanych m.in. przez Muzeum Dulag 121 oraz po wcześniejszym uzgodnieniu z właścicielem terenu (Gmina Wyznaniowa Żydowska w Warszawie) lub lokalnymi organizacjami zaangażowanymi w opiekę nad nekropolią. Warto śledzić ogłoszenia instytucji kultury z Pruszkowa i regionu, które informują o planowanych wydarzeniach na cmentarzu. Bilety: wejście na cmentarz w ramach dni otwartych i spacerów edukacyjnych jest z reguły bezpłatne lub odbywa się w formule otwartej; w przypadku zorganizowanych grup mogą występować opłaty za oprowadzanie przewodnickie lub udział w zajęciach edukacyjnych – szczegółowe warunki zależą od organizatora i są podawane przy zapisach na konkretne wydarzenia.

Podsumowanie

Cmentarz żydowski przy ulicy Lipowej w Pruszkowie to nie tylko obiekt wpisany do rejestru zabytków, ale przede wszystkim miejsce, w którym bardzo namacalnie czuć ciężar i kruchość lokalnej historii. W jednym, stosunkowo niewielkim fragmencie miasta spotykają się tu różne warstwy czasu: początek XX wieku, kiedy gmina żydowska zyskiwała samodzielność; wojenne doświadczenia getta i Zagłady; powojenne zaniedbania oraz współczesne próby przywracania pamięci i porządkowania przestrzeni. Każdy element – dom przedpogrzebowy ze stołem do tahary, rzędy macew, groby żołnierzy z 1939 roku, fragmenty dawnego ogrodzenia – dopowiada część tej historii.

Wrażenie po wizycie pozostaje długo w głowie, zwłaszcza gdy zestawia się to miejsce z innymi punktami na mapie Pruszkowa: pałacami Potulickich i „Sokoła”, kościołami czy muzeami. Cmentarz przy Lipowej jest ich cichym kontrapunktem – pozbawionym efektownej architektury, ale nasyconym emocjonalnie jak mało które miejsce w okolicy. To przestrzeń, w której miasto przestaje być jedynie zbiorem ulic i budynków, a zaczyna jawić się jako sieć pamięci po ludziach, którzy kiedyś żyli tu zupełnie zwyczajnie, zostawiając po sobie tylko te kamienne tablice, imiona i daty.